- Na..ru..to ? – razem wybiegły z domu i skierowały się w
stronę przyjaciół. Po paru minutach były na miejscu.
- Naruto jak się cieszę, że nic ci nie jest – wbiegła na niego
i go przytuliła
- Hinata ? – zdziwiony odwzajemnił uścisk
- Sasuke idioto dlaczego mnie nie posłuchałeś ? – darła się
różowo włosa klęcząc nad nieprzytomnym chłopakiem. Zadzwoniła po brata, który
szybko przyjechał i zabrał go do szpitala.
- co wyście robili ? – cała zapłakana zapytała
niebieskookiego.
- ścigaliśmy się, a mu dzwonił telefon i niewyrobił
- to moja wina dzwoniłąm do niego
- chodź pojedziemy do szpitala – w trójkę spokojnie
dojechali do szpitala. Wbiegli i spytali się gdzie jest Uchiha Sasuke, po
usłyszeniu odpowiedzi pobiegli do Sali nr. 306, gdy weszli ich przyjaciel był
już przytomny. Widząc zapłakaną i złą Sakure wystraszył się jej
- Sasuke już nic ci nie jest – podbiegła do niego
- nie, ale po co się martwisz
- po co się martwię? Może dlatego, że dajesz mi powody –
zaczęła podnosić głos.
- przepraszam, ale nie krzycz na mnie.
- dobrze pod jednym warunkiem.
- jakim?
- koniec ze ściganiem się, możesz mi to obiecać ?
- nie ! nie ma szans! Nie będziesz mnie ograniczać. –
oburzył się
- dzisiejszy wypadek ci nie wystarczy !? – zaczęła krzyczeć.
- to tylko jeden wypadek, a pozytem nic się nie stało
- nic się nie stało, tak ? nienawidzę tego motoru i ciebie
też!
- a co ja zrobiłem ?
- nei słuchasz mnie i nie odzywaj się do mnie dopóki nie
rzucisz ścigania, rozumiesz? – obrażona i wściekła wyszła ze szpitala, widząc
swojego brata na parkingu podbiegła do niego i weszła do auta.
W szpitalu :
- nie uważasz, że ona ma rację? – odezwała się Hinata
- nie obchodzi mnie to , nie jest moją matką, żeby mi
rozkazywać ! – krzyknął
- nie krzycz na nią – odezwał się milczący do tej pory
Naruto
- czekajcie sms od Sakury „czekam w aucie zostawcie tego
idiotę, jak chcę jeździć to mu nie bronie, ale ja już się o niego martwić nie
będę”
- cholera- powiedział Sasuke i wstał – możemy iść
- a wypis ? - zapytała Hinata
- mam tutaj – razem zeszli na dół na parking i wsiedli do
samochodu Sasoriego i pojechali, a Naruto pojechał przed nimi motorem.
W samochodzie :
- Itachiego nie ma w domu, a lekarz kazał się Sasuke zająć,
więc nie może sam siedzieć – przerwał milczenie Sasori.
- noi ? nie moja wina że go nie ma w domu, a zresztą sam
chciał jechać na motorze – mówiła dalej obrażona różowo włosa
- ale przyjdzie do nas do czasu, aż Itachi wróci dobrze ?
- zgadzam się, ale niech się do mnie nie zbliża, nie odzywa,
nie chce mieć z nim żadnego kontaktu.
- jasne, słyszałeś ? – zwrócił się do młodszego Uchihy
- taa – mruknął. Dojechali do domu, wyszli. Sakura nie
patrząc się na czarnookiego wbiegła do swojego pokoju razem z przyjaciółką.
- nienawidzę go, po co on tu przyszedł – zaczęła zielonooka
- bo musimy się nim zająć, on na pewno nie chciał tego
wypadku – powiedziała granatowo włosa
- a co jak ja nie chcę ?
- to ty nie musisz, ale my owszem to nasz przyjaciel
- właśnie wasz, mój już nie
- nie mów tak, pogodzicie się
- sądzę, że już nie – wybuchła płaczem
- nie płacz – przytuliła ją – chodźmy coś zjeść
- dobrze, ale on tam jest – powiedziała smutna różowo włosa
- nie musisz się na niego patrzeć – po tych słowach zeszły
do kuchni upiec ciasteczka.
- jajka, mąka i proszek do pieczenia jest – powiedziała
Sakura
- weź pomieszaj w tamtej misce – uśmiechnęła się szeroko
Hinata
- mieszam – mieszała już dłuższą chwile, gdy nagle do
pomieszczenia wszedł Sasuke napić się soku. Różowo włosa na jego widok zaczęła
energiczniej mieszać, ciasto wyleciało z miski i wylądowało na twarzy bruneta.
- dzięki Sakura, to że jesteś na mnie zła nie oznacza, że
musisz rzucać we mnie ciastem ! – powiedział oburzony czarnooki
- przepraszam – powiedziała zła zielonooka – możesz stąd iść
?
- teraz masz zamiar mnie tak traktować , oschle i wrednie ?
- tak, bo sobie na to zasłużyłeś – krzyknęła.
- czy nasza każda rozmowa musi kończyć się kłótnią!
- najwyraźniej tak !
- czemu nie możemy się pogodzić !?
- czy ja wymagam, aż tak wiele ?! – zapytała dziewczyna
- tak każesz przestać mi się ścigać, a to jest moje życie!
- masz bardzo niebezpieczne hobby wiesz ?!
- zdaje sobie z tego sprawę, możemy porozmawiać spokojnie ?
- a ja już nie chcę z tobą w ogóle rozmawiać, wyjdź !
- nie!
- mam jeszcze raz powtórzyć ?
- nie, nie trzeba, słyszę, już idę !
- bardzo się cieszę
- a ja NIE !!
- co tu się dzieję, pomóc w czymś piękna – wszedł Deidara
- nie trzeba, Sasuke już sobie idzie, kiedy przyszedłeś –
uśmiechnęła się do niego
- przed chwilą, dobrze cię widzieć, złość piękności szkodzi
– poczochrał jej włosy w zamian za co otrzymał szeroki uśmiech różowowłosej
- tak wiem, może chciałbyś pomóc robić nam ciasteczka ?
- to chyba nie jest najlepszy pomysł, pójdę do Sasoriego –
odwrócili się i poszedł.
- spoko – uśmiechnęła się i ponownie zabrała się za robienie
ciasteczek, tym razem się udały. Usłyszały czyjś głos w holu.
- hej, gdzie jest mój niezdarny braciszek, który nie umie
jeździć na motorze – weszli Itachi z Shiro do mieszkania starszego Haruno
- witajcie, jak miło, że wróciliście, zabierzcie w końcu
tego młotka z tond – wyszła uśmiechnięta Sakura w fartuszku.
- cześć Sakura możemy porozmawiać – wzięła ją Shiro trochę
na bok
- o co chodzi Shiro stało się coś ?
- tak, co się stało między tobą a Sasuke ?
- tym idiota ? nie słucha mnie i nie rozumie jaki eto jest
dla niego niebezpieczne – jej mina zpoważniała
- w jakim sensie cię nie słucha
- po wypadku w szpitalu poprosiłam go, aby przestał jeździć
na motorze bo ja się o niego martwię, on stwierdził, że nie będę go ograniczać
- nie możesz mu tego zabronić skoro on to kocha, wiesz ?
- nie umiem też patrzeć jak on jest nieprzytomny, wtedy …
-rozpłakała się
- rozumiem cię – przytuliła ją – ja też mam hobby bardzo
niebezpieczne, które często doprowadzało do zadrapań, siniaków, a nawet złamań.
- to co ty robisz?
- jeżdżę na desce, w lesie zrobiłam sobie nawet rampę
- fajnie
- spróbuj z nim porozmawiać i pogódźcie się, bo ile można
się kłócić ?
- muszę to przemyśleć - ruszyła w stronę swojego pokoju, aby
sama w spokoju przemyśleć słowa czerwonowłosej. Nagle rozległ się głośny
dzwonek do drzwi. Sasori poszedł otworzyć, była to ich mama, przyprowadziła
małą Hiko, gdyż musiała jechać.
- cześć - z uśmiechem
na twarzy odparł czerwono włosy
- witaj kochanie, moglibyście się zająć siostrą jakieś dwa
dni?
- no dobrze – powiedział zamyślony Syn – ale ile dni ?
- dwa
- spoko, a gdzie jedziesz?
- muszę wybrać się do innego miasta, sprawy biznesowe, to ja
będę lecieć pa.
- pa mamo – przytuliła ją dziewczynka
- miłej podróży – zamknął drzwi – chodź moja księżniczko –
wziął ją na ręce i obrócił się z nią kilka razy, aż doszedł do salonu.
- cześć krasnalku – uśmiechnął się Sasuke
- ty, nie mów tak do mnie – mała Haruno zdenerwowała się.
- wkurza się jak jej starsza siostra – po tych słowach,
wyszła obrażona do góry przywitać się z Sakurą.
- Sakuraaa !! – wbiegła do pokoju.
- Hiko co ty tu robisz ?- przytuliła ją dziewczynka
- mama musiała załatwić coś w innym mieście, a mnie
zostawiła u was na dwa dni.
- aa fajnie – niezbyt zadowolona wykrzywiła kąciki ust do
góry
- czemu nie siedzisz na dole tylko sama tutaj ?
- pokłóciłam się z Sasuke i nie chcę przy nim siedzieć
- to ten młotek, który nazwał mnie krasnalem
- tak cię nazwał, dobre – Hiko zeszła na dół i postanowiła
sobie poważnie porozmawiac z kruczowłosym, pociągnęła go do pokoju obok.
- co zrobiłeś siostrzyczce, przez ciebie jest smutna –
powiedziała stanowczo
- nic jej nie zrobiłem, ale chyba nie musze się tłumaczyć
małym dzieciom.
- przeproś ją, albo się poskarże Itachiemu
- a skarż się on i tak mi nic nie zrobi
- masz ją przeprosić, ona cały czas siedzi w pokoju i jest
bardzo smutna, przeglądała jakieś zdjęcia
- tak ? a kto był na tych zdjęciach
- ty jak byłeś młodszy, jakiś blondyn i Hinatka
- aha – wyszedł z pokoju, skierował się do góry i wszedł do
pokoju różowowłosej, która leżała na łóżku.
- co ty tu robisz ? –spytała się dziewczyna